delegacja

styczeń 10th, 2007

Wlasnie siedze w pociagu, wracam z delegacji do Katowic. Niby nic ciekawego ale kilka momentw bylo przyjemnych a kilka strasznych :) Oto wiec relacja

Rano bez korkow i problemow dojechalem na dworzec centralny (niezawodny tramwaj linii 22 o godzinie 07:31), kupilen bilecik. 10 minutek pozniej podjechal pociag, wbilem sie w wagon odszukalem przedzial i (pierwszy mily akcent) miejsce przy oknie twarza w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy (nie wiem dlaczego ale ulubione miejsce w przedziale :) ). Jak sie okazalo gdy pociag ruszyl, caly przedzial mialem dla siebie. Drugi mily akcent. Za oknem nie padalo neutralna pogoda (jak na jesien w srodku zimy), a nawet kawa w pociagu smakowala mi. Jednym slowem dzien zaczal sie pieknie :)


O 10:50 (pociag dojechal punktualnie) ciagle bylo okej nawet bakteria w klaptopie wytrzymala cala podroz i moglem internetowac caly czas. Na dworcu czekal juz na mnie Piotr w samochodzie i zawiozl prosciutko na Chorzowska. Okazalo sie ze w Katowicach ukonczono w koncu “srednicowke” i bez korkow, stresu i stratu czasu dotarlismy na miejsce. Zaczalem byc podejrzliwy, za dobrze i zbyt latwo to wszystko szlo. W biurze herbatka, Kubus i pora do pracy. Tu takze o dziwo pieknie poszlo. Prawie :) Okazalo sie ze Netia pozostawila router z NAT (jakis speedtouch) i nijak nie dalo sie zmusic tego ustrojstwa do “udostepnienia” publicznego IP na interfejsie eth. Taki domowy routerek z NAT i jakims firewallem oraz dns cache. Hmm pierwszy maly zgrzyt :) To juz IPSEC tunnel nie bedzie ;P Ale w koncu nie takie rzeczy robilo sie wiec zamiast w tunel ipsec puscilem ruch w tunel OpenVPN i intranet zachulal :) Dla bezpieczenstwa wymusilem odpowiednia rezerwacje w ipp.txt i ustawilem routing. Pozar ugaszony :) Teraz spisac adresy MAC kontrole dostepu i routing do swiata. Poszlo szybciutko, kilka zmian u użyszkodnikow i juz bylo prawie OK. Prawie a to dlatego ze jeden zlosliwy klaptop HP zbuntowal sie i oznajmil ze takiego oprogramowania do drukarki to on nie chce :) Coz wlaczylem zdalny pulpit i “poinformowalem” centrale. Kolejne komputery skanowaly, drukowaly i z HP 3055 cuda niewidy wyprawialy. Ale w momencie gdy komputery “zobaczyly” kontorler domeny to zaczely sie cyrki z uaktualnieniami, politykami i co tylko jeszcze moze zdarzyc sie w koszmarze admina domeny Windows. Hmm jakas szczegolnie tym nie przejalem sie poniewaz administracja domena Windows nie jest wpisana w moj zakres obowiazkow, siec i polaczenie do/z oddzialem funkcjonuje poprawnie, mozna zdalnie zalogowac sie na stacje robocze. Zdalem raport “centrali” zebralem podpisy i Piotr odwiozl mnie na dworzec.

O 18:00 ruszyl pociag a ja w nim. I znowu miejsce kolo okna twarza w “dobrym” kierunku. Po chwili lek i niepokoj wypelnil me serce :) O ile otrzasnalem sie juz z przerazajacych widokow i scen na dworcu kolejowym w Katowicach, to osobnika ktory wszedl do przedzialu zaczalem sie obawiac. Z twarzy do nikogo niepodobny, postrura pokazna, kurtka skorzana, zero bagazu, i aparycja platnego kilera z bardzo niskiej polki cenowej. No i guma do zucia. Majac na uwadze ze IC zatrzymuje sie przed Warszawa jeszcze w Dabrowie (czy tez innej miejscowosci kilkanascie kilometrow za Katowicami) uznalem ze najlepiej bedzie jak nie rozbiore sie nie bede wyciagal komorki, klaptopa ani nawet Kubusia :) Na szczescie do przedzialu dosiadlo sie dwoch milych Panow i jakos poczulem sie bezpieczniej. Wyciagnalem klaptopa, wysaczylem Kubusia, nabazgralem ta notke i pograzylem sie w lekturze doc do apache 2.2.x :)

ZOLTAN

P.S. Dzien dzisiejszy wydaje sie byc fajny (wiem wiem wiem, nie chwalic przed zachodem ale juz jest ciemno :) )

One Response to “delegacja”

  1. 1 djrzulf
    styczeń 10th, 2007 at 9:56 pm

    I nie bylo miejsca na Kebaba…u

Leave a Reply