Udany poniedziałek
styczeń 15th, 2007Dziś był wyjątkowo udany poniedziałek.
Rano co prawda backup nie wykonał się i trzeba było znowu ręcznie “pchnąć” skrypty (już po 16:00 taśmy były gotowie, więc dość szybko jak na ponad 1.5 TB danych) . Zadaniem na dziś było zmuszenie do działania reqestera Magic’a
Drogie dzieci oto bajeczka. Był sobie dobry admin i zły magic. Przed paroma wiekami, inny wielki mag-admin zamknął demonicznego magica w pułapce CGI i pracować mu zawzięcie kazał. Przez całe stulecia magic tylko sapał, parsał logami ale posłusznie zadania swe wykonywał. Jednakże dnia pewnego Król przybył do ryczerza admina i rzekł w te słowa:
- Masz Ci tu paczuszke .tgz a w nim zaklętego magica w wersyi 9.4. Jak go okiełznasz i w CGI osaczysz sprawisz, że szczęście wypełni serce me a system stabilniej działać będzie, stare błędy zostaną zastapione nowymi a użyszkodnicy radować się będą.
Admin zasępił się wielce, lecz cóż począć miał … przystąpił do walki. Magic jął wyć i logami plunął na stdin stdout i w każda inna syslogową dziurę. Dopiero gdy Król rozesłał wici po świecie i spotkał starego zaklinacza magiców, udało się potwora po częsci w SUSE zamknąć. Lecz słaba to pułapka była albowiem SUSE strzasznie podziurawione po walkach z modami i libami było. Zasępił się jeszcze bardziej admin i zaczął złego magica na częsci pierwsze rozkładać. Diabelskie biblioteki do lib, szatańskie brokery do bin a deminiczne cgi w jeszcze inne kąty pochował. Magic zgłupiał, takich charców w całym swym uptimie nie widział. Wtedy szybciutko, nim stwór piekielny świadomość odzyska, przeniósł admin CGI na wydzielony serwer i vhoscie umieścił. Wiła się maszkara ale nijak uciec od wywołania nie mogła i popedziła portami prosto w kierunku Enterprise brokera uprzednio łeb o firewall obijając. Admin zezwolił przeto na pochukiwania miedzy brokerem a requeterem przez zapór siedem i routerów pary cztery. Jakoże broker magic i requester magic z jednej diabelskiej rodziny pochodzą dogadywać się powinny. Ale zauważył admin, że maszkary jakby innymi narzeczami gaworzyły, bo gdy zaczeły wyzywać się coraz to bardziej złożonym obelgami i zapytaniami, broker odmówił współpracy oraz komunikacji zwijając się w kłębek, i sleepa ucinając.
Ale to już drogie dzieci bajka na kolejna dobranockę.
Dobranoc
P.S. Wyszedłem tylko na 30min na obiad a podrzucono mi 5 serwerów HP DL-380 G5, a narazie zastosowanie pamietam tylko dla dwóch
styczeń 15th, 2007 at 9:31 pm
ale ladna bajka, soczyste mniam, dla bajkopisarza
styczeń 15th, 2007 at 11:05 pm
Moim skromnym zdaniem należałoby chyba użyc jednej z tych wielu sztuczek typu Szewczyk Dratewka, który podrzuciłby coś requesterowi do zjedzenia, co wywołałoby u niego niepohamowane łaknienie, które w rzeczy samej zdole byłoby do pochłonięcia nie tylko słów złego Magica, ale jego całego z kopytami…
Można też byłoby spróbowaćs sztuczki z lustrem, w którym to przejrzał by się zły Magic i stanął jak wryty…
Ale czy to wszystko nie zawiewa Troją?
styczeń 15th, 2007 at 11:23 pm
Dobry admin próbował zagonić do wytężonej pracy kapryśnego requestera, zmuszając go aby poznał zmienne systemowe oraz SSL a także HttpEnv, lecz ten pyszałek tylko nonszalancko prychnął zmiennym w pysk brokerowi. Broker w te słowa wydał głośne piiiip co znakiem oburzenia było, po czym na niezasłużony sleep udał się.
styczeń 16th, 2007 at 11:37 am
Nie ma to jak seria bajek “Poczytaj mi Mamo!”
styczeń 16th, 2007 at 4:48 pm