Przygody dzielnego brokera

styczeń 16th, 2007

Broker przebudził się, za firewallem był już duży ruch więc forknął się leniwie. Odkaszlnął i zaklął straszliwie w logi, jakoby to strasznie demoniczna pora była, coś o skandalu wspominając. Rad nie rad otwarł porty aby zobaczyć co też w sieci piszczy.

Bardzo starał się odtworzyć wieczór dnia poprzedniego, a ból stosu utwierdzał go w przekonaniu, że wiele dziać się musiało. Lecz nie dane było mu spokojnie i długo roztrząsać historyczne wydarzenia. Oto od strony firewalla tuman pakietów gnał już w jego stornę. Lecz dzielny broker wytężył procesy, skumulował pamieć i do komunikacji się zabrał. Szło mu to całkiem sprawnie aż do momentu gdy przybył pewien pakiet o treści złośliwej acz poprawnej. Zasępił się przeto broker straszliwie. Cóż począć z tym ma? Bohater nasz słyszał opowieści od starszego brata o cudach, dziwach i zapytaniach osobliwych, ale na swojej drodze spotkał po raz pierwszy takowe.

“Nic to tylko sprawka requetera okrutnika, który prace moja w niwecz obrócić pragnie” pomyślał broker. Ale cóż począć? Trzeba słowo trudne odczytać i Serwerowi podyktować. Poci się broker i sapie ale nijak nie jest w stanie zapytania przeliterować, a Serwer złośliwy śmiechem się zanosi i błędami parska. Broker biedaczysko już protokoły nawet łamie ale Serwer poprawności wymaga i tylko drwi z wysiłków.

Broker nasz w desperacji już brata starszego do pomocy woła. Nic jednak z tego, ponieważ ten jak, cała magicowa rodzina, znany był z wielkiej kłótliwości i obrażalstwa, toteż gdy broker w powiastce tej opisywany (który to najmłodszy w rodzinie całej) ośmielił się w pogawędki między requeterem a Serwerem wmieszać, starszy brat honorem ujął się, skompresował i poszedł do archiwum. Na nic prośby, na nic błagania, na nic płacze. Cóż zrobić? Pośrednik nasz w pliki .INI zajrzał, odpowiedzi nie znalazł, zaczął odsyłać porządne pakiety bardzo niekulturalnie do /dev/null a użytkowników komunikatami o błędach zarzucajac.

Broker już miał sleepa uciąć i w logi zapłakać, lecz wtedy Król przybył. Historyi całej wysłuchał, procesy rozgonił i za nauke brokera się zabrał. Serwer zrazu nieufnie do poczynań tych podchodził, lecz wyboru dużego nie miał i posłusznie królewskich rad słuchał. Wszystkie słówka i zdania, pakietów potoki zaczęły składnie wyglądać oraz strumieniami płynąć, tylko broker posmutniał bo bez słownika nijak porozumieć się nie mógł. Bestyja sztukę czytania w stopniu podstawowym opanowaną miała, jeno niezbyt szybko kartkować potrafiła przeto cały ruch wolniejszym był.

Zasępił się Król, zasępił się dobry admin, ponieważ broker był tak dumny z siebie z faktu, iż komunikacyje nawiązał, zaczął rozpychać się w obcych obszarach pamięci, całkiem spokojne procesy rugując.

Ale to już drogie dzieci historia na zupełnie inna bajkę.

Leave a Reply