Nie mój dzień, … nie moja woda

styczeń 29th, 2007

Kładąc się wczoraj spać czułem, że coś jest nie tak. Typowy niepokój zwiastujący katastrofę a conajmniej wielką burzę.

Niestety nie myliłem się.

No to chronologicznie.

O 3:30 pobudka i jazda do Warszawy … zawsze lubiłem te podróże. Ta już na starcie miała opóźnienie, albowiem z domu wychodziłem o 4:35 … za oknem mokra maź padająca z góry i bajora na dole … do tego wszystko przymarzające. Jednak o 6:50 udało się dojechać na miejsce. Chwila odpoczynku i do pracy na 10:00. Tutaj nawet miła niespodzianka … WebShield przetrwał weekend i nawet load nie był podejrzany. Pomyślałem sobie, że może jednak nie będzie tak źle.

Źle pomyślałem. Zaraz potem okazało się, że backup cotygodniowy nie wykonał się, a biblioteka odmawia współpracy i chce tylko “wypluć” taśmy. Po dwóch godzinach dociekań, tsm przyznał się do wyłączenia jednego z napędów. Zainteresowanym podpowiadam bardzo intuicyjną komendę:

upd path SERVER1 dr2 srct=SERVER destt=DRIVE libr=lb1 devi=mt2.0.0.4 online=y

No zuch ze mnie pomyślałem. Źle pomyślałem po raz kolejny. Update CentOS i stojącego na nim XenExpress nie powiódł się, mimo że test transakcyjny przebiegł bez zarzutu. Na szczeście libc oraz kernel pozostały nietknięte więc xen0 żył.

W tym momencie każdy bogobojny człek odpuściłby sobie update, instalacje oraz rekonfiguracje i po prostu starał się przeczekać ten dzień. Hmm ale co mi tam … jak szaleć to szaleć i zabrałem się za update w3cache i jak bardzo łatwo przewidzieć przestał działać. Nowy kernel nie wygenerował initrd a jak potem przekonałem się ten xenU nie ma cpio więc klocek … Z RescueCD jakoś bootwać w xenU nie bardzo miał ochotę a chrootnąć z xen0 do tego serwera nie udało mi się.

Dobra mam pomysł … doczytam i zrobie to jutro a dziś jeszcze na szybko jeszcze jeden xenU i któryś już secondary DNS. No wręcz książkowa instalacja … Inicjacja wirtualki, skrypt instalujacy i powinno działać. Gdy zobaczyłem, że pakiety już są pobierane, udałem się do serwerowni, aby wyjąć taśmy i zaklnąć nieskromnie. Wróciłem, opisałem backup, rzut okiem na konsole … rpmy niby zainstalowane, jeszcze tylko passwd i reboot.

Po reboocie znowu musiałem zaklnąć ale już nie cichutko ;( W piątek zwróciłem uwagę adamg, że ftp4.pld-linux.org jest dużo do tyłu za resztą serwrów ftp. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że ja synchronizuje lokalne repozytoria min od Adama. W piątek powiedziałem mu o problemie coś pogmerał i faktycznie po kliku godzinach wszystko wydawało się ok. Dlaczego o tym piszę … ponieważ dziś okazało się, że jednak nie jest okej a indeksy (przynajmniej u mnie) wskazują na niestniejące rpm’y. W momencie gdy uruchomiłem skrypt instalacji

poldek –root /install -i FHS …. [reszta paczek]

część rpmów nie została zlokalizowana i zainstalowana. Niestety nie były to te z końca i na konsoli ani mru mru … Mam nadzieje, że jednorazowe usunięcie wszystkich plików z lokalnego repozytorium i nocna synchronizacja rozwiąże problemy.

W tzw. “międzyczasie” przełożony skarcił mnie, za niepojęcie reakcji po awarii hardware w sobotę. W sobotę był na miejscu po telefonicznej konsultacji z moja osoba zażegnał problem, ale polecił też aby w niedziele w godzinach 9:00 - 17:30 skontaktował się z firmą, od której kupiliśmy licencje (zapis w umowie codziennie od 9:00 - 17:30). Potraktowałem to jako żart sytuacyjny … a dziś dostałem upomnienie za niewykonianie bezpośredniego polecenia. Super.

Przyjechała drukarka termosublimacyjna. Super … ale nie potrafiłem przez 30 min poprawnie tego ustrojstwa zainstalować. Okej może w domu na amd64 będzie lepiej (Michał na cepecie obok zainstalował w 10 minut). Powrót tramwajem (tymczasowy rozkład jazdy #@!!!!!!!#) i bajoro na przystanku. Jestem już w domq … teraz będzie już tylko lepiej. Uruchamiam komputer i wybieram Windows aby przetestować drukarkę. Tak dawno nie używałem Windowsa, że zapomiałem hasła i od ponad 2h muszę gorionować własny komputer …

Teraz elektrownia powinna wyłączyć prąd.

Leave a Reply