Delegacja … part #4

listopad 18th, 2007

Nie odzywałem się od czwartku więc mały update :)

Od czwartku zdecydowanie przerzuciliśmy się na transport publiczny (czasem tylko taxi), z jedzeniem całkiem nieźle. Nieźle ponieważ w końcu udało się wejść do McDonaldsa naprzeciwko :) Co więcej w lokalnym małym klubie bilardowym (23 stoły) przetestowaliśmy wszystkie piwa …

W sobotę urządziliśmy sobie większą wyprawę pociągiem. Najpierw Antwerpia, nie mogliśmy oczywiście odpuścić “diamentowej dzielnicy” (ponad 50% światowego handlu diamentami) oraz katedry na starówce (1154 rok gdy zaczęto budowę). Za 3 euro udało się wypić gigantyczne :) moccacino (dla mnie prostaka to 50ml ciepłej wódki plus 40-50ml cieplej kawy i na górę trochę pianki), które zdecydowanie zmobilizowało do dalszego spacerku. Z Antwerpii zapamiętałem bardzo stara, duża katedrę oraz 4 poziomowy dworzec kolejowy.

Kolejny przystanek to Gent, wg. przewodników “Wenecja północy”, miasteczko ufundowane w 7 wieku … Pięknie tu. I ciekawy akcent, kierowca taxi miał kiedyś dziewczynę z Polski i gdy tylko wyczuł nasz akcent wykrzyczał ‘coorvah much’ ;] Wkrótce okazało się, że zna o wiele więcej zwrotów i słów ale “coorvah” wypowiedział z takim przejęciem, że zapamiętaliśmy go jako “coorvah taxi” ;].
Obiad oczywiście w “turka” a potem dalej w drogę. Wieczorem wracając na dworzec przetestowaliśmy tramwaj (tram) i wpadliśmy w depresję. Nie dość, że genialnie działa kolej, niektóre dworce wyglądają podle, ale są bezpieczne i ogólnie podróżować pociągiem to przyjemność a nie survival jak w Polsce. Równie dobrze podróżuje się autobusem miejskim / podmiejskim (tutaj nie brakuje nam dużo), ale podróż tramwajem przez starówkę zamkniętą dla ruchu prywatnego, zupełnie nie czując “bujania” i nie słysząc łomotu kół, wprowadza w bardzo miły nastrój i pozwala zrozumieć dlaczego w .be ludzie jadą do pracy samochodem jeśli już muszą. Antwerpia nie będąc stolicą ma ponad 15 linii metro … bez komentarza.
Przed dworcem w Gent mały bonusik, kontrolowane wyburzenie (szybki wybuch) budynku tuż przy czynnych torach kolejowych. Dla mieszkańców także to niecodzienny widok, ponieważ przybyli licznie, część rowerami

rowerzysko
Podsumowując … dość męczący dzień ale warto było :)

P.S. Po którymś piwie wysnuliśmy dość ryzykowną teorię, że Belgowie wypracowali mocne piwa aby po prostu podtrzymać gatunek, ponieważ z prowadzonych obserwacji zdecydowana większość Belgijek nie grzeszy urodą, a kilka piw potrafi przytępić kryteria doboru :)

P.S. 2 Wygraliśmy z Beglia 2:0 :)

P.S. 3 Polacy w hotelu; po raz pierwszy od 3 lat limit 15GB transferu został wyczerpany, zabrakło mocnego piwa w barze w hotelu, dzień po naszej “małej” imprezie na zazwyczaj pełnej stołówce byliśmy sami, a w pozostałych pokojach pouchylane drzwi i baczne spojrzenia (czy już poszli) :P Zupełnie nie rozumiemy o co chodzi … przecież była pełna kultura ;)

5 Responses to “Delegacja … part #4”

  1. 1 daniel
    listopad 18th, 2007 at 7:34 pm

    update :)
    http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/news/czy-belgia-zniknie-z-mapy-europy,1012822

    i to nie my tym razem :)

  2. 2 Mike
    listopad 19th, 2007 at 7:52 am

    To zdjęcie jest nieostre :P

  3. 3 daniel
    listopad 19th, 2007 at 8:06 am

    Michał … niemożliwe :) ale komórka to nie aparat :)
    btw. niespodzianka … pada :)

  4. 4 maciek
    listopad 21st, 2007 at 11:22 am

    %s/linji metro/linii metra/

  5. 5 daniel
    listopad 21st, 2007 at 1:25 pm

    metro … hmmmm jeśli traktować to jako zwrot obcy to metro, jednakże pwn w swojej encyklopedii publikuje rzeczownik metro wraz z odmianą, dla mnie jednak metro ~ radio i dlatego zaniechałem odmiany :D

Leave a Reply